blacha przewodnika tatrzańskiego
Tatry dla każdego

Artur Krupiński

przewodnik tatrzański

tel. 608-753-206

Z przewodnikiem w Tatry

Skorzystaj z usług przewodnika tatrzańskiego.
Wycieczki z przewodnikiem są zawsze udane.

Tatrzańskie pielgrzymki

Magnesem przyciągającym w Tatry i na Podtatrze są przede wszystkim walory przyrodnicze i kulturowe. Ale nie tylko. Wiele osób przybywa do miejsc kultu, sanktuariów Matki Bożej, znajdujących się w Tatrach, Zakopanem i na Podhalu. Warto powędrować drogą, którą szedł św. Brat Albert, Jan Paweł II, ks. Józef Stolarczyk (pierwszy proboszcz Zakopanego), ks. Kazimierz Kaszelewski (inicjator umieszczenia krzyża na Giewoncie), ks. Eugeniusz Janota (autor pierwszego polskiego przewodnika po Tatrach i współautor odezwy wzywającej do ochrony kozic i świstaków), ks. Walenty Gadowski (pomysłodawca i budowniczy Orlej Perci), ks. Józef Leopold Kmietowicz (wikariusz parafii chochołowskiej, przywódca powstania chochołowskiego)...

Propozycje wycieczek

Wiara ludu spod Tatr

Henryk Sienkiewicz był pod takim wrażeniem wiary górali, że opisaną w „Potopie” akcję obrony Jana Kazimierza umieścił w Tatrach, choć w rzeczywistości król podróżował inną trasą. W ten sposób złożył mieszkańcom Podhala hołd i uwiecznił ich na kartach literatury — mówi w rozmowie z PCh24.pl Artur Krupiński, przewodnik tatrzański.

Jak kształtowała się wiara chrześcijańska mieszkańców Podhala?

Do połowy XIX wieku górale podhalańscy żyli daleko od cywilizacji. Pierwsze próby chrystianizacji tych terenów sięgają XIII wieku, kiedy cystersi założyli klasztor w Ludźmierzu. Jednak już w 1245 r. przenieśli się do Szczyrzyca — jak podają źródła, ze względu na „trudne warunki”, czyli ubóstwo i napady rozbójników. Najazd Tatarów też zapewne nie był bez znaczenia. Przez długi czas najbliższą dla Zakopanego parafią był Nowy Targ. Dopiero w XVII w. utworzono parafię w Czarnym Dunajcu, ale to też było daleko, dlatego wiara górali była wówczas mało chrześcijańska; silne były w niej elementy animistyczne. Przykładem może być „Święty Smrek”, stojący gdzieś pod reglami, do którego górale odprawiali pielgrzymki, by modlić się o dobre zbiory. Ścięli go jezuici podczas jednej z misji w 1759 r. Jeszcze w połowie XIX wieku najbliższymi dla Zakopanego parafiami były Chochołów (dla zachodniej części Zakopanego) i... Nowy Targ (dla reszty), wskutek czego zakopianie bywali w kościele raz, dwa razy do roku. Dopiero pojawienie się w roku 1848 Józefa Stolarczyka, pierwszego zakopiańskiego proboszcza, spowodowało ogromne, jak się okazało z biegiem czasu, zmiany.

Czy ksiądz Stolarczyk od razu „zdobył” górali?

Nie, nie od razu wkradł się w serca zakopian. O utworzenie parafii w Zakopanem starali się właściciele dóbr zakopiańskich, szczególnie Klementyna Homolacsowa, podczas gdy zakopianie byli w konflikcie prawnym z dworem; więc górale myśleli, że sprowadzony przez nią pleban będzie stał po stronie dworu i tylko żądał datków. Trzeba pamiętać, że na Podhalu panowała wtedy wielka bieda. Tymczasem ks. Stolarczyk stał się najważniejszą postacią w procesie ewangelizacji zakopian. Restrykcyjnie podchodząc do wymogów religijnych, stosował równocześnie niekonwencjonalne z dzisiejszego punktu widzenia metody duszpasterskie. Był potężnej postury, o głowę wyższy od górali, siłował się z nimi na rękę, chodził razem z nimi do lasu rąbać drewno — i w ten sposób zdobywał ich szacunek. Zdarzało się także, że obiecywał drobne pożyczki, aby przychodzili do spowiedzi. W pierwszych latach pozwalał góralom na palenie fajek podczas liturgii. Zachowała się opowieść, że przez pewien czas zezwalał im nawet na ich zapalanie od wiecznej lampki.

Początkowo do kościoła w Zakopanem chodziły głównie góralki, a górale szli w tym czasie do niedalekiej karczmy. Ksiądz Stolarczyk zawalczył o górali. Widząc po raz kolejny kościół zapełniony kobietami, poszedł do karczmy, wziął dwóch górali pod pachę i zaniósł ich do kościoła. Narobił im takiego wstydu, że kiedy poszedł po kolejnych, ci zdecydowali, że pójdą do kościoła sami. Równocześnie ksiądz gorliwie pomagał góralom w codziennych troskach, wspomagał ich finansowo, a także sam żył biednie, co przy dużej biedzie panującej w Zakopanem miało istotne znaczenie. To spowodowało, że pozyskał zaufanie parafian.

Był też osobą bardzo ważną z punktu widzenia rozwoju miejscowości. Mówi się, że Zakopane odkrył Tytus Chałubiński w latach 70. XIX wieku. Tymczasem stało się to wcześniej, już w połowie wieku, dzięki ks. Stolarczykowi. Gdy w latach 60. XIX w. Zakopane zaczynało być modne, ks. Stolarczyk pomagał organizować pobyty letników, umawiał gości z góralami i przez długi czas był czołową postacią Zakopanego. Był także zapalonym turystą; wszedł na prawie wszystkie najważniejsze szczyty Tatr, w tym na najwyższy — Gierlach (ósme wejście), gdzie odśpiewał „Te Deum”. Wiadomo również, że wielokrotnie odprawiał Mszę św. w Tatrach.

Jaka była dalsza historia parafii w Zakopanem?

Po księdzu Stolarczyku proboszczem został ks. Kazimierz Kaszelewski, który zapadł w pamięci przede wszystkim jako inicjator umieszczenia, na pamiątkę roku jubileuszowego, krzyża na Giewoncie. Przez sześć dni górale wynosili na szczyt wszystkie potrzebne materiały i elementy krzyża. Kiedy był gotów, nadszedł czas na poświęcenie. Była to wielka uroczystość. Po porannej Mszy św. proboszcz z kilkusetosobową grupą parafian poszedł z procesją na Giewont i poświęcił krzyż. Było to 19 sierpnia 1901 r. Gdyby spytać o symbol wiary górali podhalańskich, to ma on 15 metrów wysokości, składa się z 400 części i stoi od 1901 r. na wysokości 1894 m n.p.m.

Oprócz krzyża na Giewoncie ks. Kaszelewski zbudował także tzw. nowy kościół w dolnej części Krupówek — były to pierwsze lata XX wieku. Takie były początki, teraz w samym Zakopanem jest 16 kościołów.

Warto też wspomnieć, że na Podhalu działało też wielu innych wybitnych księży. Kilku z nich chciałbym wymienić. Ks. Eugeniusz Janota był autorem pierwszego polskiego przewodnika po Tatrach pt. „Przewodnik w wycieczkach na Babią Górę, do Tatr i Pienin”, wydanego w 1860 r., a także współautorem odezwy wzywającej do ochrony kozic i świstaków. To dzięki niemu między innymi powstał zatem pierwszy akt prawny chroniący przyrodę Tatr. Ks. Walenty Gadowski, znany pisarz katolicki, był zapalonym turystą i twórcą Orlej Perci. Nie tylko podał ideę zbudowania tego szlaku, lecz także sam z góralami wbijał klamry i malował znaki. Ks. Józef Leopold Kmietowicz, wikariusz parafii chochołowskiej, był przywódcą powstania chochołowskiego w 1846 roku. Po jego upadku groziła mu kara śmierci; na szczęście skończyło się na kilkuletnim pobycie w więzieniu.

Czemu zakopiańscy duszpasterze poświęcali najwięcej uwagi i wysiłków?

Jan Krzeptowski Sabała powiedział kiedyś: „ja Panu Bogu w miedzę nie wchodzę” i, jak się zdaje, oczekiwał od Niego wzajemności; tzn. że Bóg nie będzie wtrącał się do jego życia, a przynajmniej nie za bardzo. To góralskie podejście do wiary wydaje się — w pewnej mierze — aktualne do dzisiaj. Oprócz tego duszpasterze walczyli ze swobodą obyczajową. Jest to element nauki Kościoła, którego — jak się zdaje — Podhalanie nie wzięli sobie do serca ani dawniej, ani teraz. Tylko że teraz górale już się nie wyróżniają...

Podhalanie są w głębi serca bardzo religijni, mimo że patrząc na nich z boku, często trudno w to uwierzyć, bo wiele ich zachowań jest dość swobodnych, a ich podejście do grzechu i żalu wydaje się ulotne. Z drugiej strony wszystkie tradycje religijne są na Podhalu wyjątkowo silne, a święta religijne celebrowane są z namaszczeniem. Nie chodzi tu tylko o zewnętrzne przejawy, lecz także o samo przeżycie. Widać to na przykład w kwestii problemów z alkoholem (i innymi uzależnieniami). Kiedy góral postanawia walczyć z nałogiem, idzie „na Górkę” do jezuitów i składa przysięgę abstynencji. Moglibyśmy sądzić, że taka przysięga nie będzie miała szczególnej mocy. Tymczasem jest to uroczysta i podniosła chwila, i kiedy górale spotykają się podczas uroczystości, na których pije się alkohol, to gdy któryś z nich powie, że złożył przysięgę na Górce, nie jest namawiany na picie.

Jakie są inne przejawy kultury religijnej Podhala?

Istnieje wiele sanktuariów maryjnych. Najważniejsze — z punktu widzenia przewodnika tatrzańskiego — znajduje się na Wiktorówkach, nieopodal Rusinowej Polany. Jest to sanktuarium Matki Boskiej Jaworzyńskiej związane z objawieniem, jakie miała Marysia Murzańska. Można powiedzieć, że historia jest banalna — dziewczynie zginęły krowy. Warto to wyjaśnić, bo mówi się czasem, że zginęły jej owce, ale owce były pasane tylko przez chłopców. W rozpaczy Marysia Murzańska padła na kolana i modliła się. Wtedy ukazała się jej Matka Boża, która powiedziała jej, że zwierzęta się znajdą. Ma modlić się regularnie i zachęcać do tego innych, jak również namawiać górali do tego, by nie pili. Taki był przekaz. Marysia była sierotą z biednej rodziny, a jej późniejsze życie było skomplikowane. W miejscu objawienia powstała mała kapliczka, a jeden z górali wyrzeźbił figurę Matki Bożej. Później kapliczka spaliła się, ale figurka cudownie ocalała. W latach 30. XX wieku zaczął się oddolny kult, który zataczał coraz szersze kręgi. Obecnie opiekę nad sanktuarium sprawują dominikanie. Przez cały rok na Wiktorówki pielgrzymują tysiące ludzi, szczególnie w święto 15 sierpnia. Bardzo popularna jest też Pasterka na Wiktorówkach.

Inne znane sanktuarium znajduje się na Krzeptówkach, po drodze z Zakopanego do Kościeliska. Od lat 50. XX w. szerzył się tam kult Matki Bożej Fatimskiej. W 1981 r. na wiadomość o zamachu na Jana Pawła II — a było to we wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej — górale zaczęli się tam gromadzić i modlić w intencji papieża. Podjęli też zobowiązanie, że jeśli Ojciec święty przeżyje, to zbudują sanktuarium. Tak też się stało; jest to piękne sanktuarium, w którym górale modlą się bardzo często. Przechowywane w nim są osobiste pamiątki po papieżu: modlitewnik, różańce, tron papieski, paliusz i inne. A droga na Krzeptówki jest stale ozdobiona flagami maryjnymi i papieskimi.

Trzeba też wspomnieć o Ludźmierzu. Przez dwieście lat sanktuarium to miało znaczenie raczej lokalne, a obecnie jest znane na całym świecie. Stało się to tak: w 1963 r. w Ludźmierzu prymas Wyszyński razem z biskupem Wojtyłą koronowali figurę Matki Bożej. Nagle Matce Bożej wypadło berło, a Karol Wojtyła je schwycił. Po wyborze na papieża przypomniano sobie o tym wydarzeniu i zinterpretowano je jako zapowiedź objęcia stolicy Piotrowej.

Ale na Podhalu jest znacznie więcej miejsc kultu niż tylko te trzy najbardziej znane sanktuaria. O wierze jego mieszkańców świadczy choćby liczba postawionych na tym terenie krzyży, kaplic i kapliczek — w samych Tatrach jest ich przynajmniej trzydzieści. Wiele z nich jest zabytkowych; na przykład żelazny krzyż na progu Czarnego Stawu nad Morskim Okiem z 1836 r. czy krzyż w Kuźnicach z 1839 r. Także nad Morskim Okiem, kilka minut od schroniska, znajduje się kapliczka Matki Bożej od Szczęśliwych Powrotów. W Dolinie Kościeliskiej stoi znana chyba każdemu „Zbójnicka Kapliczka” oraz krzyż Wincentego Pola z napisem „I nic nad Boga”. Nawet w czasach stalinizmu, w latach 50., górale pasący owce w Dolinie Chochołowskiej zbudowali kaplicę, by uzyskać lepszy dostęp do Mszy św. Msze w niej odprawiane są do dziś. Można by tak jeszcze długo wymieniać.

Wiara mieszkańców Podhala jest widoczna również w innych obszarach życia. Religijny charakter ma ich sztuka — wszyscy znamy piękne obrazy malowane na szkle i drewniane świątki. Liczne motywy chrześcijańskie zawierają opowiadania i podania góralskie — najbardziej znane to „Sabałowa bajka”, zanotowana przez Sienkiewicza. Nasz największy powieściopisarz często bywał w Zakopanem, gdzie zatrzymywał się m.in. u ks. Stolarczyka. Był pod takim wrażeniem wiary górali, że opisaną w „Potopie” akcję obrony Jana Kazimierza umieścił w Tatrach, choć w rzeczywistości król podróżował inną trasą. W ten sposób złożył mieszkańcom Podhala hołd i uwiecznił ich na kartach literatury.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Ziomber
Polonia Christiana, nr 32 maj-czerwiec 2013 r.